Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Nowoczesna UprawaPrzedsiębiorca RolnyRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy otrzymałeś już dopłaty za 2016 r.?
 
Tak, wszystkie
Tak, częściowo
Nie otrzymałem


Text
Prawo
Urzędnik straszy rolnika
 
Kilku rolników z woj. kujawsko-pomorskiego otrzymało od OT Agencji Nieruchomości Rolnych w Bydgoszczy pisma sporządzone według jednolitego wzoru, w których agencja prosi o przedstawienie w terminie 7 dni dokumentu potwierdzającego tytuł prawny do określonej działki. W przypadku braku takich dokumentów, ANR wzywa rolników do „nienaruszania posiadania agencji co do tej działki”.
 
Dalsze akapity zawierają już tylko ostrzeżenia: „Jednocześnie informujemy, że w razie naruszenia posiadania i korzystania z gruntu bez tytułu prawnego, agencja może w oparciu o przepisy art. 343 §2 Kc. zastosować dozwoloną samopomoc na pana koszt. W przypadku braku możliwości zastosowania samopomocy zostanie naliczona opłata w wysokości 5-krotności wywoławczego czynszu, który byłby należny od tej nieruchomości, gdyby była ona przedmiotem umowy dzierżawy po przeprowadzeniu przetargu”.
 
***
ANR powołuje się na art. 6a ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, który mówi: „W celu realizacji zadań określonych w art. 6, agencja uprawniona jest do wykorzystywania danych zgromadzonych w systemie ewidencji producentów, ewidencji gospodarstw rolnych oraz ewidencji wniosków o przyznanie płatności, o którym mowa w ustawie z 18 grudnia 2003 r. o krajowym systemie ewidencji producentów, ewidencji gospodarstw rolnych oraz ewidencji wniosków o przyznanie płatności (Dz. U. z 2012 r. poz. 86). Zgodnie z ust 2 powołanego przepisu Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa udostępnia nieodpłatnie agencji dane, o których mowa w ust. 1”.
Dzięki wprowadzonemu systemowi informacji ANR może „namierzyć” wszystkie działki należące do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, na które zostały złożone wnioski o dopłaty obszarowe. System jest skuteczny, bo rolnicy zwykle zgłaszają wnioski o dopłaty na wszystkie uprawiane przez siebie grunty, w tym na te, które formalnie nie są ich własnością.
 
***
Znamienne jest jednak, że do czasu ujawnienia przez ARiMR za pomocą opisanego systemu informacji o gruntach, rolnicy spokojnie władali państwową ziemią nieraz nawet przez kilkadziesiąt lat. Prawdopodobnie również ANR nie miała pojęcia o tych działkach, w każdym razie nie wykonywała w stosunku do nich uprawnień właścicielskich.
ANR teraz także nie jest całkowicie pewna swojego prawa własności, jeśli żąda od rolników przedstawienia tytułu prawnego do władania określonymi gruntami. W tym kontekście dość nielogicznie brzmi żądanie do „nienaruszania posiadania agencji”. Miało by ono sens wtedy, gdyby ANR w rzeczywistości posiadała grunty, czyli władała nimi tak, jak właściciel, a jakiś intruz naruszyłby ten stan rzeczy. Żaden z przypadków rolników nie potwierdzał takich okoliczności.
 
***
Jeden z gospodarzy kupił ziemię od państwa jeszcze w latach 80. ub.w. Zaraz po zakupie przystąpił do rozgraniczenia gruntów, zlecając te czynności uprawnionemu geodecie. Kiedy geodeta wskazał granicę, rolnik nieruchomość ogrodził i założył plantację leszczyny. Teraz okazuje się, że na ogrodzonym obszarze znajduje się działka należąca do ZWRSP, o której gospodarz nie miał pojęcia. Okazało się, że geodeta nie dopełnił wszystkich formalności i nie złożył w ewidencji gruntów dokumentów geodezyjnych z rozgraniczenia. Na to wszystko nałożyło się postępowanie scaleniowe, również niedokończone przez ówczesne władze. Powstał bałagan, którego konsekwencje ponosi teraz rolnik, chociaż nie było mu w głowie sięgać po cudze grunty.
Drugi gospodarz ze zdziwieniem odkrył, że pośrodku jego gospodarstwa znajduje się czterdziestoarowa działka Skarbu Państwa. Okazało się że jest to działka przyzagrodowa, którą kiedyś mógł dożywotnio użytkować poprzedni właściciel gospodarstwa, przekazawszy ziemię państwu w zamian za rentę. Państwo sprzedało ziemię rodzicom obecnego właściciela, działkę przyzagrodową pozostawiono, bo osoba uprawniona do dożywotniego użytkowania jeszcze żyła. Potem o niej zapomniano.
Trzeci rolnik stał się ofiarą ambitnych planów naczelnika gminy czasów PRL, któremu marzyło się osiedle domów jednorodzinnych w środku wsi. Rozpoczęto scalanie i wymianę gruntów, w celu wydzielenia działek budowlanych z dostępem do drogi publicznej. Dobre gierkowskie czasy jednak minęły, a projekt zarzucono w latach 80.
Tylko czwarty rolnik przyznaje, że użytkuje od początku lat 90. ub.w. ponadhektarową działkę Skarbu Państwa, o której zapomniał. Kiedy kupował 20 lat temu kilkadziesiąt hektarów od AWRSP, feralna działka nie miała uregulowanego stanu prawnego i były przeszkody w jej notarialnej sprzedaży. Agencja sprzedała więc rolnikowi wszystkie pozostałe grunty, ustalając z nim, że sprzedaż jednej działki zostanie załatwiona za kilka miesięcy po uregulowaniu stanu prawnego. Rolnik użytkował całość gruntów, bo tak mu je wydano, a o sprzedaży działki wszyscy zapomnieli. Również i w tym przypadku nie można mówić o samowolnym naruszeniu posiadania przez rolnika, bo grunty zostały mu wydane.
 
***
W odniesieniu do opisanych przypadków niedorzecznie brzmią ostrzeżenia o możliwości zastosowania przez ANR dozwolonej samopomocy na podstawie art. 343 § 2 Kc. Przepis ten brzmi następująco: „Posiadacz nieruchomości może niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem stan poprzedni: nie wolno mu jednak stosować przemocy względem osób…” Ten, którego posiadanie zostało naruszone np. przez obsianie pola, może niezwłocznie po naruszeniu posiadania wjechać na nie traktorem i zniszczyć zasiewy, przywracając stan poprzedni. Ni jak ma się to jednak do sytuacji ANR, która ujawniła za pomocą systemu wymiany informacji, że ktoś włada jej gruntami.
Agencja ani nie jest posiadaczem tych gruntów, ani też nie reaguje na naruszenie posiadania niezwłocznie po jego dokonaniu, ponieważ ziemia zwykle od lat jest we władaniu rolników.
Jedyną konsekwencją, z jaką muszą się liczyć użytkujący grunty ZWRSP bez tytułu prawnego jest możliwość naliczenia restrykcyjnego czynszu na podstawie art. 39b ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. I tutaj jednak stosowanie powyższych sankcji podlega ograniczeniom. Przede wszystkim przepis ten ma zastosowanie do osób, które w złej wierze, świadomie władają cudzymi gruntami, a nie tych, które takiej świadomości i złej woli nie mają. Trzeba też mieć na względzie iż art. 39b wszedł w życie w grudniu 2011 r. i stosowanie go do zaszłości jest nieuzasadnione.
 
***
Wydaje się, że dobrodziejstwo korzystania przez ANR z informacji o gruntach przetwarzanych przez ARiMR powinno być wykorzystane przez pracowników agencji do rzetelnej pracy nad uporządkowaniem zaniedbanych od lat stanów prawnych państwowych nieruchomości. Jak wykazują opisane wyżej przypadki, każda sprawa jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Najgorszą rzeczą, jaka może mieć miejsce, to wysyłanie sztampowych pism z pogróżkami i przerzucanie całej winy na rolników. W ten sposób żadnego problemu się nie rozwiąże, a łatwo się ośmieszyć.
 
Michał Gilewicz

przeglądaj wszystkie
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone